poniedziałek, 6 maja 2013

111. Wszyscy mają BeautyBlender mam i ja! Pierwsze starcie.

Wszyscy zdążyli już wyrobić sobie opinię na temat tego magicznego jajeczka, ja ciągle nie miałam okazji sprawdzić jak to faktycznie z nim jest aż do momentu w którym otrzymałam możliwość przetestowania tego cuda. Po wstępnych testach mogę już coś o nim opowiedzieć.






W ramach współpracy z Beautyblender.net.pl otrzymałam tę śliczną, wszystkim już dobrze znaną gąbeczkę do nakładania makijażu. Już po otworzeniu przesyłki moim oczom ukazało się piękne, niezwykle miękkie neonowe jajeczko wraz z miniaturką żelu do mycia blendera. Nie mogłam nacieszyć nim oczu, szkoda było mi go brudzić ale trzeba było zacząć testowanie!  



By jajko nadawało się do użytku należy zwilżyć je wodą, delikatnie osuszyć i możemy przystępować do dzieła! Nakładałam nim dwa podkłady  bardzo kryjący i zwykły, dzienny podkład. Niestety już po pierwszym użyciu podkładu kryjącego z jajeczka nie dało się doczyścić mimo moich wielkich starań. Jestem pewna, że to wina bardzo gęstego i ciężkiego podkładu ale to bez znaczenia, jajeczko nie traci swoich właściwości. 



Makijaż beautyblenderem nakłada się błyskawicznie, bez zbędnych poprawek. Podkład na twarzy wygląda jak druga skóra, całkowicie likwiduje widoczność suchych skórek. Bardzo spodobało mi się wykonywanie makijażu w ten sposób i chyba wpadłam po uszy, będę musiała zaopatrzyć się w nowe jajko już za 6 miesięcy, bo taki jest jego termin przydatności, po tym czasie nie wygląda najlepiej i zdatny jest tylko do wyrzucenia. 80zł to spora kwota ale ten gadżet ułatwia życie i poprawia jakość makijażu o 150% :)

Dołączony do jajeczka żel myje rewelacyjnie, brud schodzi błyskawicznie, ta czynność nawet mi się spodobała, w sumie nie miałam wyjścia bo jajeczko trzeba myć po każdym użyciu ;) Zerknęłam na stronie na cenę żelu i moim zdaniem jest kosmiczna i pozostanę przy jakimś delikatnym żelu lub szamponie.



Jeśli ma się długie paznokcie trzeba bardzo uważać by nie podziurawić blendera, jest bardzo delikatny. Ja na szczęście mam teraz króciutkie paznokcie więc bać się nie mam o co ale na samą myśl mam ciary ! 




Efekt maski jest po prostu nie możliwy przy wykonywaniu makijażu tym jajeczkiem, podkład jest ale jakby go nie było, nawet najcięższy nie jest taki straszny, idealnie wpracowuje się w twarz za pomocą tego cuda. Jestem po uszy zakochana w tym produkcie, mimo że bardzo chciałam się rozczarować bo moja studencka kieszeń nie pozwala mi na wydanie tylu pieniędzy na taki gadżet teraz nie widzę innego wyjścia jak tylko na niego odkładać bo jest moim małym hitem ! :)




To nie ostatni post z tym jajeczkiem, chcę pokazać Wam jeszcze makijaż nim wykonany w porównaniu z makijażem wykonanym pędzlami i dłońmi, zobaczycie też jak zwiększa swoją objętość po zwilżeniu go woda, i wiele innych, to wszystko już niebawem .

Jeśli natomiast sami chcielibyście kupić sobie takiego blenderka to mam dla Was niespodziankę, firma specjalnie dla Was udzieliła kod rabatowy 10% zniżki na zakup beautyblender duopack , będzie on aktywny przez trzy dni od tego momentu więc macie czas na zastanowienie :) 


KOD TO : odette

należy go wpisać w koszyku po dodaniu do niego produktu.

To świetna okazja moim zdaniem, szczególnie jak umówicie się z kimś i kupicie duopack na spółkę, wtedy cena bezie naprawdę warta grzechu :)) 


A wy co o nim myślicie? Należycie do grona zwolenników różowego jajeczka czy wręcz przeciwnie ?:)

35 komentarzy:

  1. Super, że miałaś możliwość przetestowania go. Ja niestety nie miałam tego cudeńka a to za sprawą jego ceny niestety;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny gadzet ;) Ale cena kosmiczna

    OdpowiedzUsuń
  3. drogie, ale skoro piszesz, że warto..:PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No warto, ale jak ktoś umie ładnie malować twarz to mu to wyjdzie bez względu na to czy użyje jajka, pędzli czy rąk ja nie jestem w tym najlepsza wiec jajko dużo mi pomaga :P

      Usuń
  4. Jeszcze w ręce mi to jajeczko nie wpadło ale może kiedyś ;)
    Zjadłaś "l" w linku do strony i wyskakuje błąd po kliknięciu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam to cudeńko i bardzo je lubię, ale ostatnio najczęściej używam pędzla z Sigmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam pędzel z Sigmy i jest chyba z jajeczkiem na pierwszym miejscu, jednak jajko ma to swoje niezauważalne wykończenie :))

      Usuń
  6. Ja kupiłam na allegro czy na eBay, już nie pamiętam, ale różnicy nie widzę. Moje jajo kosztowało 1$ albo 10 zł, a nie 90.. nawet jakbym tyle miała to bym nie dała :D
    Ale fakt - po jajeczku jest najlepszy efekt na buzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Musze w końcu go sobie kupić :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszyscy tak chwalą to jajeczko :) ale cena odstrasza ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja go nie miałam i czytam o nim po raz pierwszy:( Wydaje się super:)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajny gadżet może kiedyś w przypływie gotówki sobie go kupię :) narazie nie stać mnie na wydanie 80 zł na rzecz która posłużyłaby mi tylko pół roku :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna sprawa z tego co piszesz, ale cenowo to chyba lekka przesada. Super, że trafiła Ci się okazja przetestowania:)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,

    Malko

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne jajeczko ja jednak bym się na nie nigdy nie zdecydowała, wolę pędzel :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy go nie testowałam. Cena trochę zaporowa :) Ale Tobie zyczę udanych eksperymentów!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie miałam styczności z tym jajeczkiem i mimo, że od dawna mnie kusił to głównie ze względu na fajny wygląd:) Podkład zawsze nakładam palcami, tak mi najwygodniej i nie wiem, czy umiałabym zmienić ta metodę na taką 'jajeczkową' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wszystkie gadżety to zawsze kwestia wygody, a człowiek do dobrego szybko się przyzwyczaja :P

      Usuń
  15. Używałam podóbkę tego produktu - jestem ciekawa jak działałby oryginał

    OdpowiedzUsuń
  16. kupilam i na poczatku bylam zachwycona..tylko ze ciezko sie go domywa i pochlania on ogromna ilosc podkladu. teraz uzywam go do tych podkladow ktore chche szybko zdenkowac. pokaz go po miesiacu uzytkowania....tych reakcji jestem ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  17. cena jak dla mnie duża :P nie kusi mimo swoich cudownych właściwości :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Podoba mi się cała idea beautyblendera, ale żeby mi się przydał musiałabym mieć ich ok 5ciu w kufrze.. Na wymianę np prze każdej klientce jednego dnia. Musiałabym wtedy wydać ok 300 - 400zł na gąbki??? no bo co jak co to gąbka.. pędzel jakikolwiek jestem w stanie wyczyścić i zdezynfekować i doprowadzić do suchości w ok 3minuty. a z gąbką ekhm.. ;/ inna bajka ;/ żeby było może jeszcze zmienie zdanie, ale narazie.. jest mi zbędny :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie Cię rozumiem, ludzie i bez tego ładnie robili makijaże i jakoś sobie radzili :D Zresztą Ty jesteś w stanie wyczarować cuda na twarzy nie dzięki sprzętowi samemu a talentowi :))

      Usuń
    2. blender myje sie rowniez jakies 3 minuty i gotowy jest do kolejnego uzycia, przy wlasciwej konserwacji tego cudownego jajka, uzywam codziennie od roku pierwszej gabeczki, druga na razie czeka na swoją kolej:)

      Usuń
  19. A ja uważam, że jest mi on nie potrzebny, ale gdyby ktoś dał mi go w prezencie to pewnie bym sie ucieszyła :P Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w moim drugim rozdaniu. Do wygrania kosmetyki oraz pokrowiec na laptopa :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja jeszcze go nie mam :) Ciekawa jestem jakby się sprawdził u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety nie mam BeautyBlendera.. :( ale cieszę się, że Ty masz:*
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  22. a ja go wygrałam wreszcie w konkursie, i będe miała okazję również go wyprobować ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. doskonale czysci sie go żelem do twarzy effaclar z la roche-possay do skóry tłustej (z racji tego ze fluidy tez sa tłuste) :D uzywam od roku, troche juz razem próbowalismy:D a wspomniany zel wychodzi 25 zł za 200ml wiec duzo bardziej opłaca sie ta wersja niz oryginalny płyn:) zauwazylam tez ze im wiecej w podkladzie pigmentów tym lepiej jest go zmyc z bb. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie byłam przekonana... do póki nie użyłam ;)

    OdpowiedzUsuń

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *