środa, 30 października 2013

137. Recenzja porównawcza drogeryjnych tuszy do rzęs


Przyszła kolej na porównanie drogeryjnych tuszy do rzęs. Ranking czas zacząć! :)







1. Max Factor, False Lash Effect

(przepraszam za brak zdjęcia, zaginęło! dorzucę już wkrótce :))

Oto miejsce pierwsze, zwycięzca i mój ideał.

Co tu dużo mówić, znacie go, prawda?
Tusz wspaniale rozdziela rzęsy, wydaje się, że jest ich mnóstwo! Nie skleja ich, można nakładać kolejne warstwy bez obawy, że wszystko się zepsuję. Silikonowa szczoteczka mimo, że duża, dociera do wszystkich rzęs bez problemu. Tusz nie kruszy się i nie osypuje w ciągu dnia, jest bardzo trwały i bywały czasem problemy z jego zmyciem.

Jestem bardzo z niego zadowolona i zawsze do niego wracam:)





2. Rimmel, Extra Super Lash Mascara Curved Brush

Ta maskara ma wszystko czego mi brak. Podkreśla rzęsy, nadając im głębi poprzez intensywną czerń. Szczoteczka która dociera do wszystkich rzęs, która nabiera odpowiednią ilość tuszu. Rzęsy zostają pogrubione i uniesione, tusz nie osypuje się i nie kruszy. Stan rzęs jest tak samo dobry pod koniec dnia jak w momencie ich pomalowania. Brawo Rimmel! '

Mały minus też się znajdzie, przy naszej nieuwadze, można sobie rzęsiska posklejać ;)


3. Wibo, Dolls Lash Ultra Volume

Czemu ta maskara jest tak wysoko w moim rankingu?
Bo za tak niską cenę, ciężko jest spotkać coś przyzwoitego.
Maskara ta robi to co powinna, ładnie poskreśla rzęsy, nie omija tych najmniejszych. Rzęs wydaje się być więcej, są delikatnie podkręcone. Efektu rzęs lalki nie należy się spodziewać, chociaż to zależy też jakimi lalkami bawiliście się w dzieciństwie :D
Do makijażu dziennego jak w sam raz, efekt nie powinien nikogo rozczarować.
Co do minusów, przy naszej nieuwadze może sklejać rzęsy. Osypuje się pod koniec dnia.


4. Miss sporty, Studio Lash Instant Volume Mascara

Lubię silikonowe szczoteczki, a wy? Nabiera odpowiednią ilość tuszu, nie omija małych rzęs, łatwo się nią operuje.

Maskara fajnie podkręca rzęsy i wydłuża. Jak za taką cenę jestem mega zadowolona efektem, nawet przymykam oczy na minusy. Jeśli już mowa o minusach to maskara pod koniec dnia ma tendencję do osypywania się. Nakładając kolejne warstwy musimy uważać, bo możliwe, że posklejamy sobie rzęsy.


5. Bourjuois, Beauty'Full Lash Mascara
(przepraszam za brak zdjęcia, zaginęło! dorzucę już wkrótce :))

Zacznę od plusów, a właściwie plusa. Maskara pięknie rozdziela rzęsy, daje odczuć, że mamy ich więcej niż trzy. Tak rozdzielone rzęsy to jednak słaby efekt, wyglądają niemal na niepomalowane. Z pewnością są osoby które lubią taki look, ja jednak wole mocniej podkreślone oko. Co się dzieję, kiedy chcę dołożyć choć jedną warstwę więcej? Już mówię, wszystko "pięknie" się skleja i znowu mam swoje trzy rzęsy.


6. Loreal, Lash Architec 4D

Loreal dał plamę! Cena wysoka a efekt? katastrofa! Jeśli chcesz mieć posklejane, proste rzęsy bez wyrazu to ten tusz jest własnie dla Ciebie :D
Mówiąc poważnie, szczoteczka może i jest niewielka, co ułatwia malowanie dolnych rzęs ale nabiera moim zdaniem zbyt dużo tuszu. Rzęsy momentalnie się sklejają, druga warstwa mogłaby je już całkiem wykończyć! Poza tym czas schnięcia ciągnie się w nieskończoność.
Tusz nie jest najłatwiejszy do zmycia, co świadczy o jego trwałości (taki mały plusik na osłodę) ;)


7. Astor, Big & Beautiful Boom! mascara

Ranking zamyka złota maskara marki Astor. Wygląda imponująco, prawda? Szczoteczka jest jedną z największych jakie w życiu widziałam! Niestety, tylko jej wygląd jest imponujący  działanie wręcz przeciwnie. Tak dużą szczoteczką ciężko jest dotrzeć do małych rzęs, więc ostatecznie pomalowane są (i to niedokładnie) tylko najdłuższe rzęsy. Można nakładać jej kilka warstw a efekt nadal będzie mierny i mało widoczny. Pod koniec dnia strasznie się kruszy i osypuje.



 Czekam na dole na wasze typy! :)



Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.

Pozdrawiam,
Odette :)

30 komentarzy:

  1. Od ponad 5 lat używam tylko False Lash Effect :-) Już nawet nie liczę zużytych opakowań :-P

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie Maybelline Colosal żółta? To mój ideał, a Ty zapomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jaka masz czciionke tekstu z pierwszego zdjecia?:)

    OdpowiedzUsuń
  4. te mascare z Rimmela miałam i lubiłam :)
    Moją ulubioną mascarą jest ten żółty tusz Colossal od Maybellline :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Super recenzje ! Bardzo mnie zainteresowalas tym tuszem z Rimmela, ktory zajal 1 miejsce w Twoim rankingu. Jak tylko wykoncze moje dwa tusze z yver rocher, to wybieram sie na poszukiwanie tego cudenka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ah szkoda, że nie pokazałaś każdego jak się na oczach prezentował.. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. aktualnie używam MaxFactor Masterpiece, ładnie się sprawdza, ale mógłby bardziej rozdzielać więc może wypróbuję False Lash :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Rimmel owszem, fajną ma tą serię :) natomiast u mnie cięgle numerem jeden jest czerwony 200calorie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam ten tusz z Rimmel i bardzo go lubiłam, aż teraz zechciałam mieć go raz jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. noszę się z zamiarem zakupu tego max factora od jakiegoś czasu, ale zainteresowalas mniee też rimmelem :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Żadnej z nich nie miałam!

    Wiele rzeczy podrażnia mi skórę wokół oczu, więc muszę uważać na składniki maskar, zwłaszcza, że większość zawiera moje alergeny, a na opakowaniach nie ma składów ;-(

    OdpowiedzUsuń
  12. Żadnej z nich nie miałam. Ale lubię tusze Wibo, tak jak mówisz przyzwoity tusz w niskiej cenie.

    OdpowiedzUsuń
  13. recenzja tuszy bez efektu na rzęsach? serio?

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam tylko ten pierwszy (ale fioletowa wersje- o ile czym sie roznia), ale nie podpasowal mi w ogole :(

    OdpowiedzUsuń
  15. MaxFactor to rowniez moj faworyt od 6 czy 7 lat. Nigdy nie spotkalam sie z podobnym efektem jaki daje ten tusz, czasem dalam sie skusic na inna maskare bo lubie testowac nowe kosmetyki ale zadna nie dorownala nawet w polowie i bede jej jej uzywac juz chyba dozywotnio.

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie ostatnie miejsce zajął Bourjois :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Używałam większość z przedstawionych tuszy, a moje ulubione to Max Factor - Twoj numer jeden i Bourjois - którego Ty nie pokochałaś ;) u mnie nie skleja...

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam maskary Maybelline, L'oreal, oczywiście Max factor i zieloną growing lashes Wibo:)

    OdpowiedzUsuń
  19. dla mnie Max Factor, False Lash Effect od 1,5 roku na 1 miejscu; prawdziwy efekt sztucznych rzęs

    OdpowiedzUsuń
  20. miałam mascarę pod numerkiem 1 i na pewno do niej wrócę, najlepsza jak dla mnie !

    OdpowiedzUsuń
  21. Big & Beautiful Boom! Wygląda świetnie! Na pewno spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  22. Dawno nie było paznokci. Brak już mobilizacji. Wielka szkoda, że blog umiera śmiercią naturalną..

    OdpowiedzUsuń
  23. Zapraszam do mnie na konkurs! Do wygrania 100$ na zakup ubrań i dodatków ze strony sheinside.com. Tutaj link: http://sandrainvogue.blogspot.com/2013/11/giveaway-darmowe-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Max Factor używam codziennie i nie zamienię go na żaden inny tusz :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam swoje ulubione mascary ale lubie testować nowe :) Niestety żadnej z tych jeszcze nie miałam, ale może się skuszę :)
    Obserwuję i zapraszam również do mnie :)
    http://czarnamyszka1994.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. lubie tusze Maxfactor :)
    wiem że nikt nie lubi zostawiania linków do siebie, ale dzieki temu możemy się wszyscy odnaleźć :)
    mybeautyjoy.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  27. ja tez lubię Maxfactor :) choć tusze zmieniam dość często - jedno czego nie zmianiam to krem pod oczy. Okolica moich oczodołów ;) jest odzywiona przez co makijaż wygląda lepiej. Ja osobiście stosuje krem firmy Beauty Lab - znasz ją?

    OdpowiedzUsuń

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *